Puszczyk :)

Sarenka :)

Niestety staw w tym miejscu wysechł, więc jedzonka czapla tu nie znajdzie, ale zawsze można sobie postać na jednej nodze i odpocząć nieco :)

Jak widać, młody bocian czarny opuścił już gniazdo i przygotowuje się do drogi. Jest może mniej kolorowy niż rodzice, ale równie piękny :)
Powiem wam, że taką sukienką bym nie pogardziła :)

Schodziłam z góry i tak sobie myślałam, że ostatnio, kiedy tędy szłam na polance pasło się kilka saren. Sarny raczej nie zmieniają miejsc żerowania, więc miałam podstawy, żeby znowu na tę polankę zajrzeć. I... stanęłam oko w oko z sarenką. Nie wystraszyła się, nie uciekła, więc zrobiłam jej zdjęcie, potem kolejne, a potem padłam na kolana, żeby mieć lepszy kadr i żeby trochę mniej przypominać człowieka. No i padłam na coś ostrego, to był chyba oset. Przyjemność żadna, wierzcie mi, ale nie śmiałam się ruszyć. Szybko uznałam, że sarenka jest ważniejsza niż mój komfort i przeklęczałam tak na tym oście aż pies przepłoszył mi modelkę :)

No bezczelność :)

Sarenka :)

Nie pozwoliła się pogłaskać, ale mogłam zrobić jej zdjęcia :)

Koza tak się pchała do obiektywu i do Marty, że nie mogłyśmy jej odmówić :)

Koza w zasadzie je trawę. Ale nie pogardzi i liśćmi, i gałązkami, i ... szmatą, którą zostawicie przed domem do wyschnięcia. Kiedy poruszałam się wśród nich z aparatem, zabierały się już za moje portki :)

Kózki :)

Życie rodzinne jaskółki oknówki :)

Przedstawiam wam pana Makolągwę :)

Drozd śpiewak. Bardzo podobny do kwiczoła, ale ma sympatyczniejszy wyraz dzioba. No i piękniejszy głos :)
