
Schodziłam z góry, kiedy usłyszałam wołanie piskląt o jedzenie. Tylko małe dzięcioły potrafią się tak wydzierać, wierzcie mi. Podeszłam pod drzewo i za chwilę upewniłam się, że to z tej dziupli dobiegają głosy, bo mamusia właśnie oddała co miała w dziobie i ruszała dalej. Ustawiłam się w odległości za dwoma drzewami, żeby nie płoszyć rodziców i czekałam. Przylatywali z jedzonkiem, wpadali do dziupli, rozdzielali, wywołując przy tym głośne piski "jeszcze ja, jeszcze ja" i wylatywali, czasem z pustym dziobem, a czasem na przykład z nieczystościami, czyli w naszym ludzkim języku - z brudną pieluchą. Stałam tam i oglądałam mój własny "Z kamerą wśród zwierząt" :)

























