Kiedy małe dzięcioły są jeszcze maleńkie, z dziupli dochodzą tylko piski, a rodzice przylatują i odlatują przynosząc jedzonko i wynosząc śmieci. Kiedy maluchy trochę podrosną, dalej piszczą, ale już wyglądają z dziupli czekając na rodziców. I ten etap lubię najbardziej :)

Żabcia :)

Wiewióreczka :)

Mamusia. O siebie też musi zadbać :)

Wiewiórka zaprasza do warszawskiego ogrodu botanicznego. Chętnie popozuje za orzeszki :)

Kocurek mnie rozbawił. Wracałam sobie ze zdjęć, kiedy zobaczyłam go siedzącego na ścieżce. Podchodziłam coraz bliżej, a on od czasu do czasu oglądał się na mnie. No nic, nie ucieka, to podchodzę. A kot usiadł tak właśnie malowniczo, patrzył na mnie długo i leniwie, z kocią obojętnością. I nagle, jakby dotarło do niego kim jestem - olśnienie w oczach, wystrzał i już go nie ma. Najpierw się uśmiałam, a potem pomyślałam, że może biedak ma problemy ze wzrokiem i z węchem - no zdarza się najlepszym :)

Co to za dziwne stworzenie z długim nosem? I gada :)

Kwiczoł. Ucieszyłam się, że przyłapałam go siedzącego na gałęzi, bo przeważnie depcze po trawnikach albo szybko przelatuje trajkocząc jak kołowrotek i znika w gęstwinie :)

Dobre? Aż sama chętnie spróbuję :)

Sójka jest szybka :)

Orzeszka? :)

Moja śliczna ruda modelka :)

Kochany rudzielec :)
Pan zięba :)

Młodziutka gęś białoczelna :)
