piątek, 26 czerwca 2026

Od dawna marzyło mi się zobaczyć i sfotografować czajkę. Wiedziałam o niej sporo: jak wygląda i jaki ma głos, że zakłada gniazda i żeruje na podmokłych polach, z niską trawą, że w razie stwierdzenia drapieżnika, udaje, że kuleje i w ten sposób odciąga łobuza od młodych, że świetnie lata. No więc szłam i rozglądałam się uważnie. Założyłam, że nie uda mi się do niej podejść blisko, bo przecież jest płochliwa, i głowiłam się jak tu się do niej zbliżyć z tymi moimi 300mm (no w zasadzie 420mm z cropem). Najpierw usłyszałam głos, potem zobaczyłam mokradło i już wiedziałam, że jestem we właściwym miejscu. Usiadłam sobie w oddaleniu, ale okazało się, że spotkałam wyjątkowo towarzyski okaz. Przysuwałam się w tym błocie coraz bliżej i bliżej, a czajka coraz bardziej przyzwyczajała się do mojej obecności. I tak się zakumplowałyśmy :)